Drugi miesiąc życia naszego synka

Nie wiem jak to się stało ale właśnie minął drugi miesiąc życia naszego synka. Kiedy?, jak?, gdzie? Na prawdę czas z dzieckiem upływa zupełnie inaczej, dużo szybciej.

Pora na podsumowanie drugiego miesiąca. Trochę dla nas (byśmy nie zapomnieli jak to było), trochę dla syna (jak dorośnie może będzie chciał dowiedzieć się jak to było jak był malutki), no i może trochę dla Was jeśli jesteście ciekawi jak wygląda życie z niemowlakiem.

Drugi miesiąc życia razem

Przede wszystkim dzidziuś nam bardzo urósł. Obawiamy się czy go przypadkiem nie utuczyliśmy. Na ostatnim badaniu u pediatry ważył już ponad 6,1 kg.

Znacznie zmniejszyła się ilość zmienianych pieluch i kupek.

Jest też spokojniejszy, choć miał przez kilka dni gorszy okres (może to właśnie był skok rozwojowy).

rozumek +100 punktów

Kilka dni temu obudził się jako zupełnie inne dziecko, tzn. dużo bystrzejszy, większy, mądrzejszy. Mam wrażenie, że przez tę jedną noc doszło mu +100 punktów do mądrości. Teraz bez problemu wywiesza do nas języczek, otwiera szeroko usta w cudownym uśmiechu. Zaczął coraz głośniej gaworzyć i coraz częściej wydawać z siebie różne odgłosy, przypominające dźwięki które wydaje z siebie szczeniaczek. Widać, że chce się z nami porozumieć.

lewa piąstka

Przez kilka dni bacznie obserwował swoją piąstkę – jest taka ciekawa:) Później zaczął celować nią w twarz, a teraz już trafia bezpośrednio do buzi i ssie wydając przy tym odgłosy mlaskania. Co ciekawe taka uzdolniona jest tylko lewa piąstka. Prawa na chwilę obecną czeka na swoją kolej.

przyjaciele

Z zaciekawieniem ogląda karuzelę ze zwierzakami. To jego przyjaciele: rybka – najciekawsza, ponieważ jest czerwona, meduza i konik morski. Może się nim przypatrywać dość długo. Natomiast po pewnym czasie go męczą i musimy zabawkę zdejmować, by się uspokoił.

Lubi siedzieć na bujaczku. Po jedzeniu z opcją włączonych wibracji. Ma na nim dwóch swoich przyjaciół – 2 małpki, z którymi nawet rozmawia w swoim niemowlęcym języku. Jest bardzo nimi zaciekawiony i wpatruje się w nie z zainteresowaniem. Zdecydowanie fajniejsza jest małpka niebieska od fioletowej. Czasem, jak to z przyjaciółmi bywa, małpki go denerwują i wtedy zezłoszczony zaczyna ruszać rączkami i nóżkami, natychmiast je zabieramy by się uspokoił.

co jest fajne

Podczas kąpieli (kąpiele są fajne), przy zanurzaniu do wody, wydaje z siebie odgłosy jak małpka (“u..u..u..”), robiąc przy tym ustami uroczy dziubek. Jest to przecudowny widok.

Chodzimy na spacerki – zazwyczaj podczas nich śpi. Spacerki są fajne.

Nadal lubi bujać się na kolankach u taty.

Bardzo dużo na mnie patrzy…odnoszę wrażenie, że chyba zaczął mnie lubić.

Ostatnio leżąc na kolanach tatusia spróbował nawet przekręcić się na bok.

zabawa w smoka

Lubi bawić się z nami w zabawę włóż smoka – wypluj smoka. My trochę mniej lubimy tę grę. Ostatnio tatuś przyszedł i zrecenzował jej przebieg:

TATA: “3 razy wypluł smoka i jak już się wkurzyłem i miałem mu go nie dawać ponownie, to się do mnie uśmiechnął. Co byś zrobiła?…”

JA: “Dała smoczek po raz czwarty.”

TATA: “No właśnie”

nasz skarb

Dzidziuś jest cudowny. Nadal czasami nie mogę uwierzyć, że oprócz nas jest jeszcze z nami trzecia taka mała osóbka, która siedzi na swoim bujaczku, jak na tronie i patrzy, słucha oraz bacznie nas obserwuje. Aż ciepło robi się na serduchu.

Dziwne jest to, że jak na niego patrzę widzę jaki jest malutki a jednocześnie wydaje mi się, że ma twarz dorosłego człowieka.

W tym miesiącu mieliśmy pierwsze szczepienia. Był bardzo dzielny. Nie płakał prawie wcale, jedynie troszkę w momencie ukłucia strzykawką.

Byliśmy także na wizycie kontrolnej u ortopedy, gdzie pokazał nam co o tym myśli, ulewając obficie na spodnie Pani doktor oraz osikując materac. Na szczęście Pani doktor była bardzo wyrozumiała i nie pogniewała się na nas.

Sami również zachowujemy się trochę dziwnie. Zazwyczaj próbujemy go uśpić, natomiast jak już zamyka oko na nieco dłużej, zaczynamy za nim tęsknić i chcielibyśmy by się obudził, ponieważ nam go brakuje.

 

A co  u nas?

My jako rodzice, mam wrażenie, że radzimy sobie znacznie lepiej. Pierwszy szok już minął i oswoiliśmy się z nową sytuacją. Zaczynamy coraz lepiej rozumieć syna i jego potrzeby. Cieszymy się małym brzdącem i chwilami z nim spędzanymi. Nadal nie mogę uwierzyć w szczęście, które nas spotkało. Nasz mały skarb.

Ponieważ czuję się znacznie lepiej, nabrałam sił i względnie się wysypiam, zaczęło mnie znów nosić. By móc sobie poradzić z myślami w mojej głowie rozważam powrót do biegania. Na chwile obecną jeszcze szukam motywacji. Mam nadzieję, że za kilka dni ruszę na podbój nowych biegowych tras, z pewnością poprawi mi to samopoczucie.

 

 

Wspomnienia z pierwszego miesiąca życia razem we trójkę przeczytasz tutaj.

 

 

 

Dodaj komentarz