Samopoczucie przed porodem. Wątpliwości ostatnich dni ciąży

Samopoczucie przed porodem to emocjonalny rollercoaster. Końcówka ciąży i ostatnie dni przed porodem to wyjątkowo trudny psychicznie okres. Nie jest łatwo wyjaśnić jak się czuję i co myślę, ponieważ sama nie jestem tego pewna. Mam tyle różnych i sprzecznych ze sobą wątpliwości. Sama nie wiem od czego zacząć i jak opisać to w zrozumiałej formie, by miało jakiś porządek i sens dla osoby czytającej i dla mnie.

Obawy ostatnich dni przed porodem

Zacznę od pragamatycznych kwestii, ponieważ z tym zawsze jest najłatwiej. Jeśli coś jest oparte na faktach i ma jakieś logiczne wytłumaczenie, to jest uzasadnienie do wygłaszania takich myśli.

  • ruchy dziecka

W pierwszej kolejności obawiam się każdego kolejnego dnia. Budzę się rano i czekam na ruchy dziecka w moim brzuchu. Czy aby na pewno nic mu nie jest. Dopiero jak je poczuję mogę wstać i zacząć dzień. Mój wspaniały mąż codziennie rano przynosi mi do łóżka kawę (Inkę oczywiście) i coś słodkiego na pobudzenie (zarówno mnie jak i dzidziusia, ale o tej drugiej funkcji to on raczej nie wie). Wyczekuję ruchów także wieczorami oraz w ciągu dnia. Jeśli za długo nic nie czuję, zaczynam się niepokoić.

  • przebieg porodu

Druga moja obawa dotyczy samego porodu. Podzielić ją można na dwa aspekty. Pierwszy, ważniejszy, dotyczy zdrowia dzidziusia. Natomiast drugi, nieco mniej niepokojący, związany jest z samym porodem i tym jak będę się czuła już po. Czy wszystko będzie ok, czy dzidziuś urodzi się cały i zdrowy. Jak będzie przebiegał poród i jak długo będzie trwał. Z jakimi obrażeniami z niego wyjdę.

Na chwilę obecną, dla mnie, poród jest mało estetycznym wydarzeniem. Nie przypisuję mu jakiejś mistycznej roli. Zniesmacza mnie jego fizyczna strona. Kojarzy mi się z czymś niekomfortowym, zatraceniem siebie i brakiem kontroli nad własnym ciałem. Nie podoba mi się, że w tak intymnej sytuacji będzie mnie widziało tyle osób, że będę wydawać z siebie jakieś krępujące dźwięki i inne rzeczy…Dziwi mnie, że rodzenie dzieci odbywa się w tak mało estetyczny sposób. Tak niestety odbieram poród w tym momencie. Nie wiem co będzie po urodzeniu dzidziusia. Może zauważę piękno tej całej sytuacji. Może zmieni mi się myślenie o porodzie i wszystkie te fizjologiczne aspekty przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie…Tego nie wiem…czas pokaże.

  • obsługa dzidziusia

Po urodzeniu dzidziusia, nie mam pewności czy będę potrafiła się nim zajmować. Czy sobie poradzę. Nie znam się na tym zupełnie, nie wiem co robić. Mimo, że przeczytałam dużo książek w tym temacie, mam poczucie, że wszystko zapomnę i spanikuję, że przez przypadek zrobię mu krzywdę. Nie będę potrafiła zrozumieć czego mu brakuje, jak wziąć na ręce by nie uszkodzić, jak się opiekować, etc….

  • bycie mamą

Obawiam się również jak się odnajdę w roli mamy. Czy będę szczęśliwa, czy zajmowanie się dzieckiem sprawi mi radość. Czy nie popadnę w depresję i nie okaże się, że opieka nad nim spowoduje, że stracę energię życiową. A może z drugiej strony zatracę siebie i swoją osobowość, stanę się tylko mamą i będę tylko dla niego. Wszystko inne przestanie być dla mnie ważne. Zatracę balans pomiędzy moim wewnętrznym ja i moimi potrzebami a byciem mamą i tylko dla niego.

  • czy jestem “ready”

Obawiam się również, czy już jestem gotowa. Czasami wydaje mi się, że jeszcze nie teraz, jeszcze chwilę, niech poczeka jeszcze troszeczkę. Z drugiej strony jestem już tak zmęczona/ znudzona obecnym życiem i chcę czegoś więcej, że nie mogę się doczekać. Nie mam na myśli tutaj tylko samego stanu bycia w ciąży, ale także wcześniejszego życia tylko we dwójkę, robienia tych samych czynności codziennie. W pewnym momencie zaczęło mnie to uwierać, chciałam jakiejś zmiany. Chciałam czegoś więcej.

  • my razem i we trójkę

Kolejna kwestia dotyczy tego jak zmieni się nasze małżeństwo i relacje z mężem. Mam nadzieję, że nadal będziemy dla siebie ważni i nie okaże się, że naszym jedynym wspólnym tematem będzie wymienianie zdań na temat dzidziusia. Nie spowoduje to frustracji i wyrzutów oraz utraty zainteresowania drugą osobą i w efekcie oddalenia się od siebie.

Jak sobie ułożymy życie na nowo, ile czasu zajmie nam opracowanie planu dnia, z którym będziemy się wszyscy troje dobrze czuli.

  • czy się polubimy

Wcześniej nie mówiłam tego głośno i wstydziłam się przyznać, ale przede wszystkim obawiam się tego czy polubimy się z dzidziusiem. Czy zakochamy się w nim tak jak to widać na zdjęciach szczęśliwych rodziców. Czy będziemy potrafili czuć się ze sobą dobrze. Nie chciałabym by opieka nad nim była tylko wypełnianiem obowiązków, które do mnie należą. Chciałabym poczuć, że to jest coś więcej. Chciałabym poczuć od razu to COŚ do tej małej istoty. Być dobrą mamą, która czuje przyjemność i spełnienie w opiece nad maleństwem oraz odnajduje w tym sens życia i radość z danej chwili. Chciałabym by to uczucie było prawdziwe, nie oszukiwane i nie pozowane do zdjęcia, bo nie wypada inaczej mówić i się zachowywać.

  • co z pracą

Obawiam się również o to jak pogodzić macierzyństwo z pracą. Co będzie najlepsze dla rodziny. Co będzie najlepsze dla mnie. Kiedy wrócić do pracy. Co wtedy z dzidziusiem, kto się nim zajmie i czy ta osoba nie zrobi mu krzywdy. Nie chcę stać w miejscu. Chcę się rozwijać zawodowo, być doceniana i być bardziej wartościowym człowiekiem. Chcę czuć się ze sobą dobrze i czuć swoją wartość. Być zadowolona z siebie i tego gdzie zawodowo znajduję się w danym momencie. Przecież dziecko prędzej czy później nas zostawi, nie mogę być tylko jego mamą, muszę mieć także swoje życie.

  • dobry rodzic

Idąc dalej i patrząc w przyszłość obawiam się o to czy będą dobrą matką, czy będziemy dobrymi rodzicami. Czy po drodze nie zapomnimy o czymś co jest dla dzidziusia ważne. Jak sobie poradzimy gdy będzie większy. Czy uda nam się przekazać mu wartości, które uchronią go przed niewłaściwymi wyborami.

Te dwa ostatnie punkty są tak odległe, że raczej staram się je z głowy wypierać i skupiam na tych bliższych wydarzeniach. W pierwszej kolejności musimy ogarnąć poród i pierwsze miesiące życia we trójkę. Później zobaczymy co będzie dalej.

  • wypowiadanie myśli na głos

Przyznam, że trochę obawiam się nawet o tym wszystkim pisać. Mam poczucie, że jakoś zapeszę, że wypowiadając na głos te myśli, które krążą w mojej głowie spowoduję, że staną się one bardziej realne.

  • oczekiwanie na to COŚ

Niepewność, strach przed nieznanym, stan zawieszenia w oczekiwaniu, ale z drugiej strony zmęczenie czekaniem i chęć by to już się wydarzyło. Podobno po urodzeniu dziecka przełącza się COŚ w głowie i zmienia się myślenie. Czekam na to COŚ.

Wszyscy rodzicie których znam polecają mi ten stan i mówią, że to coś wspaniałego. Chcę wierzyć, że nie jest to jakaś ogólnopolska zmowa milczenia, że faktycznie coś w tym jest i że jeśli byłoby inaczej to chociażby jedna osoba przyznałaby się do tego.

W oczekiwaniu na te lepsze dni…kończę moje rozważania. Ciekawe jak zmieni się moje myślenie, jak zmienię się ja, gdy przyjdzie dzidziuś na świat.

 

Do przelania moich myśli na elektroniczny papier zainspirowała mnie Riennahera i jej wpis o 39 tygodniu ciąży, który z całego serca polecam.

 

Jestem bardzo ciekawa jak wyglądały Wasze chwile tuż przed narodzinami dziecka. Dajcie znać w komentarzach jakie myśli towarzyszyły Wam podczas tych ostatnich dni. Czy również Wasza głowa była pełna wątpliwości i sprzecznych myśli.

 

Może zainteresuje Was również wpis dotyczący bardziej fizycznych objawów ciąży i jej przebiegu, czyli co nieco o mojej przeprawie przez 9 miesięcy.