Trzeci miesiąc we troje

Trzeci miesiąc już za nami. Pora na podsumowanie tego okresu.

Nasz synek w trzecim miesiącu znów bardzo urósł i wydoroślał. Teraz przypomina bardziej chłopaka niż małego dzidziusia. Bardzo świadomie nas obserwuje i obdarza uśmiechami. Czasami nawet takimi na połowę twarzy z otwartymi szeroko ustami. Ostatnio nawet zaśmiał się głośno (jak dorosły) do taty, który rozśmieszał go na przewijaku. To było cudowne. Jego uśmiechy nadal powodują, że łzy szczęścia napływają mi do oczu. Niesamowite uczucie.

Nauczył się również sam przewracać na bok. Pewnego dnia po drzemce przychodzę do jego pokoju, zaglądam w łóżeczko i widzę jak leży sobie jak gdyby nigdy nic na boku i wesoło na mnie patrzy.

Zaprzyjaźnił się bardzo z tetrą, są praktycznie nierozłączni. Wtula się w nią, rozciąga dwoma rączkami, zakłada na główkę, trzyma w rączce.

Śmieszne jest to że jak naciągnie ją za bardzo na głowę i się nieco przestraszy, rozkłada ręce i zaczyna panikować. Nie potrafi jej jeszcze sam zdjąć, choć naciąganie na głowę przychodzi mu z wielką łatwością.

Nie przepada za leżeniem na brzuszku ale już coraz bardziej unosi główkę i coraz dłużej potrafi się podeprzeć.

Urosły mu bardzo włoski i teraz stawiamy je na sztorc by miał super puszystą fryzurkę. Bardzo lubi jak go czeszemy szczotką. Lubi także dotykanie po brzuszku i policzkach. Wtedy obdarza nas uśmiechami.

Chwyta już grzechotkę, tetrę, smoczek. Stara się go umieścić w buzi ale niestety jeszcze mu się to nie udaje. Trafia na przykład w policzek lub smoczek wypada z ręki zanim dotknie twarzy.

Coraz częściej zaczyna mu się nudzić i musimy go zabawiać. Lubi noszenie na rączkach i przytulanie. Już wie, że jesteśmy jego rodzicami i czuje się przy nas bezpiecznie. Szuka nas oczami i patrzy w naszym kierunku.

Robi spektakularne kupki, które często kończą się na plecach.

Teraz ma fazę na wydawanie odgłosów przez ślinę, chyba w ten sposób ćwiczy usta, mówiąc: “brrr” i śliniąc się przy tym obficie.

Zaczął również dotykać naszych twarzy i łapać nas za nos, usta.

Wpycha sobie również swoją rączkę do buzi, tak bardzo daleko, że czasem się zakrztusza własną dłonią.

Jest cudowny, słodki i sprawia nam mnóstwo radości. To nasze małe szczęście.

Obecnie przypomina nam wiewiórkę z bajki Chip i Dale.

Dodaj komentarz